I Przystanek Woodstock - Nie od razu było fantastycznie...
Pierwszy Przystanek Woodstock odbył się w 1995 r. w miejscowości Czymanowo nad jeziorem Żarnowieckim w miejscu, gdzie kiedyś odbywały się
więcej »
Pierwszy Przystanek Woodstock odbył się w 1995 r. w miejscowości Czymanowo nad jeziorem Żarnowieckim w miejscu, gdzie kiedyś odbywały się festiwale "Energia Sztuki". No i nie powiem, że wszystko było od razu fantastycznie.
Starym jarocińskim zwyczajem wprowadziliśmy prohibicję na wyroby alkoholowe.
Błąd!!!
Ludzkość przywiozła, zawczasu powiadomiona o tym zakazie, tanie wińska i nieco gorzały. Miejscowa ludność ochoczo ruszyła do handlu obwoźnego. Dziennikarze zaś ruszyli wypatrywać zadymy i totalnej bitwy. A wisiała ona w powietrzu, kiedy grupka zawodowych zadymiarzy ruszyła z atakiem na wszystko i wszystkich. A więc pyskówa.
Publika w przeważającej ilości chce się bawić, tak jak my to proponujemy. I powoli przełamujemy wszelkie bariery. Ostatni dzień koncertu to fantastyczna zabawa.
Wszystkie zasady takiego bycia z nami sprawdzają się. Muzyka, dobór wykonawców zdobywa sobie uznanie widzów. Wszyscy świetnie się bawili przy tak różnorodnej muzyce.
Odkryciem Przystanku są takie kapele jak: Carrantuohill grający muzykę irlandzką, czy zespół Skankan proponujący zabawę w rytmie SKA.
Chyba wszyscy ci, którzy przyjechali na Przystanek Woodstock poczuli niezwykłość tego miejsca, jego atmosfery i klimatów wolności. Wielgachna pacyfa ułożona ze skoszonej trawy na wzgórzu była znakiem rozpoznawczym naszego spotkania. Porwała wszystkich do totalnego tańca "Obstawa Prezydenta", "Jak Wolność to Wolność", folkowo czarujący wykop, że same nogi chodzą. Czy chociażby "Żuki", którzy trochę z moimi obawami kończyli drugi dzień grania. Ale w ich wykonaniu "Hej You" przelatywało echem kilkudziesięciu tysięcy gardeł do samego morza.
|
II Przystanek Woodstock - Jakimś boskim cudem przestał padać deszcz
Drugi Przystanek to Szczecin-Dąbie. A więc zupełnie nowe miejsce, nowi ludzie, nowe sprawy do załatwiania. Po ubiegłorocznym doświadczeniu, wprowadzamy rewolucyjną
więcej »
Drugi Przystanek to Szczecin-Dąbie. A więc zupełnie nowe miejsce, nowi ludzie, nowe sprawy do załatwiania. Po ubiegłorocznym doświadczeniu, wprowadzamy rewolucyjną zmianę: sprzedajemy piwo. Pierwsza w strachu policja. I to jeszcze jakim! Potem do strachu dołączają inni. Ale my nie pękamy, uważamy, że to jedyny sposób, żeby nie było afery z handlem pobocznym.
Ta sama scena, to samo nagłośnienie, te same klimaty. Naszym miejscem jest ogromne byłe lotnisko, teren taki sobie, no ale znowu nie mieliśmy innego wyboru. Ludzie się zgodzili nas przyjąć, więc gramy. W wielu sprawach pomaga nam Mario, czyli gitarzysta z zespołu "Quo Vadis".
Kiedy przyjechaliśmy na tydzień wcześniej przed koncertem, non-stop pada deszcz, ale w strugach tego deszczu instalujemy 8 aparatów telefonicznych. To zupełna nowość. Wszyscy się obawiają, czy wiata z nimi dotrzyma do końca koncertu. Automaty są z numerami zwrotnymi, a więc ogromna wygoda dla użytkowników.
SANEPID szczeciński, wspaniałomyślnie przyjmuje nasze pomysły z Czymanowa, a więc żadnych studzienek, żadnych kanałów melioracyjnych, a więc woda przy kranach idzie w żwir. Jedyna wpadka to toalety. Miasto zobowiązało się, że weźmie je na siebie. Nie dojechały, było ich za mało, były okropne! Deszcz ciągle pada. Olga ze sceną z Ukrainy czeka aż będzie lepsza pogoda.
Na okropnym wietrze próbuje rozstawić się Pokojowa Wioska Krishny. Zjeżdżają się pierwsi kibice, którzy ze ściętej trawy robią przezabawne szałasy. Jakimś boskim cudem, na dzień przed koncertem, przestaje lekko padać. A w dniu koncertu w ogóle. Wschodzi piękne słońce i tak już jest niemal do samego końca. Z powodu deszczu musieliśmy odwołać projekcję filmu "Rejs". To już drugi raz nie wychodzi nam zadyma z kinem.
Muzyka w naszych stałych klimatach, jedyne spięcie czyni Farben Lehre, a bardziej nie oni, bo dali bardzo dobry koncert, tylko kibice-punole. To utwierdziło mnie w postanowieniu, że niech szukają swojej muzyki gdzie indziej. Jeżeli nie mogą się dostosować do naszych reguł gry, to trudno. Wokalista z Farben Lehre, sam mówi ze sceny, że bardzo im dziękuje za wielką do nich miłość, ale niestety, jeżeli ktoś psuje całe oblicze ich grania, to właśnie są oni sami. Poza tym wszystko przebiega spoko. Deszcz, który lunął na zakończenie, tylko przypieczętował pewnej tradycji Woodstockowej.
Z tego Przystanku wyszła płyta w Polskich Nagraniach. Dokładnie 3 płyty CD w dżinsowej kieszeni. Moim zdaniem, bardzo dobry materiał, który przez tą fatalnie działającą firmę, w zasadzie rozszedł się tylko wśród najbardziej zagorzałych fanów, do których my osobiście trafiliśmy.
|
III Przystanek Woodstock - Żary, Powódź
Żary stały się naszym domem przez kolejnych kilka lat. Trafiliśmy tutaj jak zwykle przypadkowo. Pierwszy raz obejrzeliśmy wielkie błonia byłego
więcej »
Żary stały się naszym domem przez kolejnych kilka lat. Trafiliśmy tutaj jak zwykle przypadkowo. Pierwszy raz obejrzeliśmy wielkie błonia byłego lotniska wojskowego w okolicach wczesnej jesieni 1996 roku.
Wiał wiatr, wokół mżawka, zimno i po prostu nieciekawie. Ale mimo wszystko natychmiast miejsce przypadło mi do gustu. Pomyślałem sobie, że jak wszystko się zazieleni, to chyba będzie to ładny kawałek miejsca do słuchania muzyki. Spotkanie z Burmistrzem utwierdziło nas, że miejsce na koncert wybraliśmy dobre. Rozmowy były rzeczowe i bardzo praktyczne. Ustaliliśmy termin koncertu na połowę lipca. Wszystko zaczęliśmy ostro przygotowywać, czekały nas bardzo trudne rozmowy zwłaszcza z policją, która musiała zaakceptować fakt sprzedaży piwa, 40-osobową ochronę i 140 - osobowy Patrol do pilnowania porządku. I w zasadzie były to najtrudniejsze rozmowy do samego końca.
Zainteresowanie kapel bardzo duże, tak jak w ubiegłorocznych przystankach, mocno mieszaliśmy wszystkie nastroje. Jak zwykle scena z Ukrainy, nagłośnienie FOTIS ale światła też wzięliśmy z Ukrainy. Wynajęliśmy wóz telewizyjny, i kiedy już byliśmy w mocnej gotowości spadło kowadło z nieba.
Powódź.
Natychmiast ruszyliśmy z organizowaniem pomocy dla powodzian i odwołaliśmy nasz koncert. Tym bardziej, że Żary znajdowały się w regionie zagrożenia powodzią. Mimo ogromnej pracy, jaką wykonaliśmy pomagając powodzianom, kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, postanowiliśmy wrócić do koncertu. I ostatecznie zaprosiliśmy wszystkich na 16-17 sierpnia. Pogoda była przepiękna, ludzi zjechało bardzo dużo, około 50 tysięcy. Nastrój Przystanku Woodstock był wyjątkowy. Także dlatego, że wszelkie obawy policji okazały się bezpodstawne. Było spokojnie, było fantastycznie, było miło.
|
IV Przystanek Woodstock - Cześć, kto w tym roku zagra?
Tym razem termin sierpniowy stał się terminem obowiązującym, ponieważ pogoda zapowiadała się tak samo pewnie.
Miasto bardzo, ale to bardzo służyło
więcej »
Tym razem termin sierpniowy stał się terminem obowiązującym, ponieważ pogoda zapowiadała się tak samo pewnie.
Miasto bardzo, ale to bardzo służyło nam pomocą. Postanowili nawet zainstalować prysznic. Spodziewaliśmy się, że przyjedzie 60-70 tysięcy ludzi. Rozmowy z policją konkretne po ubiegłorocznych doświadczeniach.
Patrol zwiększyliśmy do 200 osób. Wynajęliśmy ogromne ramię telewizyjne długości prawie 20 metrów, które miało latać nad głowami bawiących się ludzi. Po raz pierwszy stanąć miała polska scena, naprawdę ogromna.
No i ruszyło. Tak jak w zeszłym roku przybycia ludzi spodziewaliśmy się od strony polowego peronu, specjalnie wybudowanego w "szczerym polu", aby przystankowicze nie musieli wędrować przez miasto. "Gazeta Lubuska" już kolejny raz wydała "Gazetę Festiwalową" - bardzo dobrą. "Radio Zachód" było naszym radiem festiwalowym. Scena się dzielnie budowała, a wielka była jak Pałac Kultury.
Biorąc pod uwagę ilość śmieci, na Przystanek Woodstock Żary`98 musiało przyjechać ponad 150 tys. ludzi.
Śmieciary kursowały kilka dni w te i nazad, przewożąc ponad 900 m sześciennych odpadów. Głównie plastikowych opakowań po napojach. W ogóle śmieciary w czasie koncertu stworzyły widowiskowe parady, kiedy obsiadło je grubo ponad 100 ludzi. I ta masa ludzka na czterech kołach dojeżdżała do krawędzi pola koncertowego a ostatni schodzący rzucał w stronę kierowcy: Jutro o tej samej porze!
Prawdę mówiąc, nie spodziewaliśmy się takiego tłumu, więc w kranach i kiblach liczby pozostały niezmienne - 150 plastikowych budek, z czego 10 stało na zapleczu sceny i 120 kranów oraz jedną wielka rura, która jako prysznic jednorazowo mogła oblać kilkadziesiąt osób. I to była jedna jedyna rzecz, na jaką mogli narzekać uczestnicy koncertu. Choć narzekali sympatycznie - I co, kurde, nie wykombinowaliście, że będzie tyle d.. do s... No, jak już powiedziałem, nie spodziewaliśmy się.
Pan Bóg sprawił, że pogoda była super łaskawa dla wszystkich. Ogromne początkowe wiatry ustąpiły na rzecz lekkiego podmuchu, ale i tak starczyło pary, aby przez kilka dni tego wielkiego spotkania fantastycznie łopotało kilka tysięcy flag przywiezionych z całej Polski. I to jest ten niezapomniany widok niespotykany nigdzie więcej. To ogromne namiotowe miasteczko, które na naszych oczach rozrastało się już od poniedziałku rano. Ludzie, którzy tu przyjechali, zadawali nam najbardziej fantastyczne pytanie na świecie: Kto będzie grał? A więc tłukli się tyle kilometrów dla klimatu, dla tej specyficznej atmosfery, jaka tu panuje.
A przyjechali jak bydło. Dokładnie. W warunkach urągającym jakimkolwiek normom przewozowym. A przewoźnikiem były Polskie Koleje Państwowe, które pomimo naszych listownych próśb nie widziały powodu, aby podstawić dodatkowe pociągi. Ktoś przysłał do nas e-mail: Do czego można się przyczepić - to ten dowóz PKP - co ci durnie sobie myślą? Jak można tak traktować ludzi? Przecież to było straszne. Ścisk, tłok, kicha totalna. Jedynie konduktorzy i obsługa pociągów robiła wszystko, by nam pomóc. I za to należą im się ogromne PODZIĘKOWANIA!!!
Koncert jeszcze nie ruszył, a w Panoramie i innych dziennikach lecą krwawe wiadomości. Zdemolowane pociągi, rozwydrzona banda Owsiakowych dzieci jedzie na koncert. Piwo stawiam temu, kto w przedziale, w którym jest 40 osób zajmie się z powodzeniem wyrwaniem stolika, popielniczki, zasłonki czyli ogólnie: podejmie się demolki. Tam pierdnąć nie było można. Ale wiadomość ruszyła dziarską pieśnią w Polskę.
Tymczasem dziesiątki tysięcy zmaltretowanych ludzi wysiądą na naszym peronie. Stamtąd trzeba było jeszcze z buta klepnąć dwa kilometry, aby dojść na pole koncertowe. Nasi ludzie z Pokojowego Patrolu tylko pierwszego dnia wyznaczają kierunek marszu. No, nie da się ukryć, że jesteśmy trochę w obawie przed tą krwiożerczą masą, o której informowały publikatory. Widzimy fantastycznych młodych ludzi z plecakami, namiotami z wielkim uśmiechem, że są, że przyjechali. Najmniejszego cienia agresji, stresu, niezadowolenia. Następne wielotysięczne tłumy przyjeżdżających są prowadzone przez 2 (słownie:dwie) osoby, jedna prowadząca, druga zamykająca pochód.
Przemieszczają się na naszych księżycowych pojazdach-terenowych łazikach, które Fundacja kupiła dla GOPR w ramach pomocy. Dzięki temu pozostała część Pokojowego Patrolu - 140 osób mogło być obecnych cały czas na polu i wokół sceny. A przy tej masie ludzkiej było co robić. Rozdawali gazetę festiwalową, super dodatek do Gazety Lubuskiej, egzekwowali w sposób bezlitosny drugi punkt naszego regulaminu-zakaz wnoszenia opakowań szklanych na teren koncertu. Mieli nawet na tyle energii, aby wyszukiwać plastikowe butelki do tzw. Przelewek dla amatorów taniego wina. Przez cały czas przyjmowali wszelkiego rodzaju zgłoszenia do szpitala polowego, skutecznie utrzymywali wolną przestrzeń drogi pożarowej w tym coraz bardziej gęstniejącym miasteczku namiotowym, zbierali śmieci.
Pracowali 24 h na dobę non stop. Dla siebie też byli bezlitośni. Romeo, ich szef, czterech pogonił za olewanie pracy. Dwoje z nich dało dyla w koszulkach i czapkach patrolowych. Jak czytają te słowa, to niech nam je zwrócą.
Podsumowując, nie ma takich słów, które opowiedziałyby o ogromie pracy wykonanej przez te 136 osób.
Na scenie zagrało 47 kapel. Na scenie, która jeszcze w dniu koncertu składała się do końca-a to dlatego, że wymarzyliśmy sobie aby była ogromna i już. I była jak wielki, ogromny dom, zapełniona przywiezionymi flagami, tworząc przepiękną, godną filmów science fiction scenografię. Wieczorem, migotała kilkuset lampami, a spośród nich nieprawdopodobną smugą świetlnych nitek, które sięgały aż do nieba. Ta scena stała się domem dla tak różnej następującej po sobie muzyki. A sto tysięcy rozgrzanych ludzi klepało tuż pod nią glebę, gdy grali Acidzi czy płynęły góralskie rytmy Trebuniów Tutków. To także specyficzna atmosfera i klimat Przystanku.
Bardzo zmienne nastroje muzyczne i brawa dla każdego artysty. A dzięki artystom możemy w swój sposób realizować pomysł na ten koncert. Stówa na łba plus hotel. Ta stówa to zwrot kosztów podróży i micha. Często to tylko częściowo pokrywało poniesione przez nich koszty. Ale traktujemy tę stówkę symbolicznie. Po prostu na tyle nas stać. Ale oni bez pretensji-na scenie dostają takiego kopa i takiej adrenaliny, że - mówią - dla tych kilku chwil warto żyć. Za to im wielkie dzięki!
Co noc na zakończenie koncertu furkotała taśma filmowa na dziadku projektorze w letnim kinie polowym. I co noc tysiące ludzi zalegało na trawie i dawało odpocząć swym ciałom. Bo już od samego rana zaczynało się życie w ogromnym miasteczku Przystanek Woodstock.
I jest jeszcze tyle do zapisania o Pokojowej Wiosce Kriszny, o małej scenie, o obozowisku Bębnoludów i wiejskiej Grupie Obrzędowej, o automatach telefonicznych, stoiskach z żarciem, transmisji internetowej, super działającej policji, radiowęźle Radia Zachód, latającym helikopterze. Jest tyle do napisania o tysiącach nocnych dźwięków dochodzących z namiotów, o kolorach i zapachach i o upiornej babie, która na potęgę handlowała alpagami-po prostu wpychała je w gardła ludziom. I nie było na nią siły. I o lekarzach i pielęgniarkach ze szpitala polowego, o przepięknym pokazie ogni sztucznych i o tym wariacie, który na widok naszej ochrony, tej zawodowej, zakopał siekierkę i dal jak Boga kocham, słowo, że do końca koncertu jej nie odkopie. I słowa dotrzymał.
W tym roku handlarka alpagami już została pogoniona i nie dostała koncesji. Miasto wprowadza bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące handlu. Reszta zależy od nas wszystkich. Mam nadzieję, że będzie bardzo w porządku.
|
V Przystanek Woodstock - Podano nieprawdziwe wiadomości
Możemy śmiało powiedzieć, że przejdzie on do historii z paru bardzo ważnych powodów. Po raz pierwszy w jednym miejscu zebrało
więcej »
Możemy śmiało powiedzieć, że przejdzie on do historii z paru bardzo ważnych powodów. Po raz pierwszy w jednym miejscu zebrało się tak ogromne grono młodych ludzi, którzy przez kilkanaście dni generalnie żyli ze sobą w zgodzie i pokoju. Nieliczne akty złodziejstwa, chuligaństwa czy dilerestwa jeszcze bardziej były przez wszystkich napiętnowane. Nie próbujemy ani przez chwilę sądzić, że jest to miejsce idealnego spokoju. Ale wyraźnie widzimy, że co roku 99% przybywających do nas rozumie w jak znaczący sposób sama tworzy ten koncert. To tak, jak z Finałami. Bez Was nie byłoby nas.
Po raz pierwszy dziennikarze muzyczni, a przynajmniej ich część doceniła dźwięki, które rozchodziły się ze sceny. Przez kilka lat byliśmy ignorowani i uważano ten koncert za coś w rodzaju pikniku, na którym grają przeważnie nikomu nieznane kapele. Poprzez swoje audycje radiowe i telewizyjne, wielokrotnie podpierając się muzyką z poprzednich przystanków, słuchaczy nie-ale prezenterów muzycznych, próbowałem przekonać, że wiele występów było po prostu rewelacyjnie brzmiącą muzyką. I niekoniecznie musi ona posiadać w sobie bunt i przekorę aby być entuzjastycznie odbierana przez młodych ludzi.
W naszych cotygodniowych programach radiowych i telewizyjnych, skupimy się na jeszcze większej dawce prezentowania koncertów woodstockowych. Dla tych, którzy byli na Przystanku Woodstock, nie muszę opowiadać o scenie, zapleczu, atmosferze. Warto tylko przypomnieć, że dla przybyłych ćwierć miliona ludzi:
• do końca dobrze funkcjonowało 250 toalet (Nawet gdybyśmy przewidzieli, że tyle osób przyjedzie, to nie wiem czy drugie tyle toalet zdołalibyśmy z Polski ściągnąć ).
• Ani jeden z 240 kranów nie został uszkodzony. A przez 5 dni ich używania uleciało z nich 9.000 metrów sześciennych wody.
• 145.000 impulsów telefonicznych to wynik pracy i to do czerwoności rozgrzanych 30 automatów telefonicznych, które pracowały non-stop. Dla formalności podam, że żaden z nich w najmniejszym stopniu nie został zdemolowany, wyrwany, wbity w ziemię czy chociażby pomalowany sprayem.
• Zostało zebranych 500.000 puszek. Byłoby więcej, ale Fundacja RECALL najnormalniej w świecie nie przewidziała takiego obrotu tego wielkiego zbieractwa i kasy nie starczyło!!! Zostawiono jej na miejscu ponad 15.000 złotych!! Przypominam, płacono 2 zł za kilogram. W niedzielę nie mogły przyjechać nowe TIR-y po puszki bo był zakaz poruszania się drogami publicznymi. To pomyślcie teraz, że gdyby któryś z tych rządzących i decydujących kolesi uporał się z problemem tzw. surowców wtórnych, to tym samym sposobem przystankowicze oczyściliby cały teren z plastików czy papierów.
• Pamiętacie bankomat? Uparliśmy się żeby stał, i osiągnęliśmy wielki sukces. 1700 realizacji. W ciągu trzech dni bankomat stojący w centrum Warszawy nie ma takich osiągów. Wbrew przewidywaniom niektórych ("starszych") nikt nie próbował wsadzić do niego śrubokręta, czy strzelić w niego łbem. W kurzu i znoju bezawaryjnie działał przez trzy dni trwania festiwalu. Cały i nie naruszony wrócił do banku.
• Nie miała miejsca żadna awaria, mimo że nasz koncert i cała infrastruktura pobierała dziennie tyle prądu ile zużywa 15.000 miasteczko.
Wspaniale zapisały się wszystkie organizacje, które były obok nas:
• Przystanek Jezus codziennie rozdawał 1000 porcji chleba i niósł konkretną pomoc "zmęczonym" przystankowiczom.
• Towarzystwo Świadomości Krishny wydało blisko 50.000 bardzo tanich i pożywnych porcji wegetariańskiego jedzenia.
• Klub "Gaja" zebrał ponad 5.000 podpisów w proteście przeciwko wysyłaniu polskich koni na rzeź do Włoch.
• Kilka tysięcy osób podpisało się pod deklaracją o nie braniu narkotyków do końca życia i o jeden dzień dłużej w pomarańczowym namiocie grupy "Familia" prowadzonej przez Andrzeja Maj-Majewskiego.
• Ogromna rzesza ludzi odwiedziła punkty informacyjne organizacji antyrasistowskiej " Nigdy więcej", rozmawiała z członkami stowarzyszenia prowadzącego profilaktykę na rzecz zakażenia wirusem HIV.
• Nie sposób wymienić wszystkich tych, którzy spontanicznie prezentowali dorobek swoich alternatywnych poczynań- wydawnictwa muzyczne, fanziny etc. To wszystko miało ten nieprawdopodobny wpływ na koloryt tegorocznego Przystanku, ale także miało kolosalny wydźwięk socjologiczny. Nikt nie ma prawa zaszufladkować jakiegokolwiek stylu działania reprezentowanego przez jakąkolwiek mniejszą, większą lub bardzo duża grupę młodych ludzi.
Próbowano powiedzieć, że to co się działo na amerykańskim Woodstock będzie na pewno przeniesione do nas. A więc DEMOLKA. Próbowano wyciągać wnioski, że piwo+ rock`and`rollowa młodzież to jeszcze większa demolka. I już nie próbowano, ale przekazywano fałszywe wiadomości, że jadąca pociągami na Przystanek młodzież to już nie demolka, to po prostu wielomilionowe straty PKP. I absolutnie zniszczone wagony kolejowe. Przez polskie media przeleciały zatrważające cyfry. 7...8...9 milionów złotych, to straty PKP. Tymczasem rzecznik prasowy PKP w prowadzonej przeze mnie audycji 2.IX.99r. ( " Się Kręci, III Program PR, godz.19.05-20.00 ) oświadczył, że straty wyniosły 16.420 złotych w UWAGA!!! w 150 pociągach, w których młodzież jechała na koncert i jak to stwierdził rzecznik, straty te wynikały z nadmiernego tłoku.
A więc nie demolka, nie rozróby, nie paranoja. Mało tego. Jesteśmy pierwszym organizatorem w Polsce, który straty te pokrył. W dniu 10.IX. wysłaliśmy na konto PKP 16.420 złotych. A pochodziły one z zysku za sprzedaż aluminiowych puszek do huty.
Mówiono też o śmiertelnych ofiarach. 6 sierpnia w głównych wydaniach "Wiadomości" pod redakcją Marcina Zimocha, zdjęcie z Przystanku Woodstock i cała relacja opatrzona została napisem "Przystanek-śmierć". Podano nieprawdziwe i niesprawdzone wiadomości. Spowodowano, że rodzice piekielnie bali się o swoje dzieciaki. Telefony, niepokój, zupełnie niepotrzebne napięcie. Chcę wszystkim powiedzieć, że wobec tak paranoicznego przedstawienia Przystanku, Fundacja wysłała skargę do rady etyki mediów. Ale to są bóle, które zawsze funkcjonują przy okazji takich spotkań.
Muszę Wam powiedzieć, że najpiękniejszym momentem całego koncertu, był moment kiedy wszyscy razem zaśpiewaliśmy Hymn i w ten sposób nie tylko nam w Polsce, ale całemu światu pokazaliśmy, że polska młodzież jest niezwykła.
I za to bardzo Wam cała nasza Fundacja niezwykle gorąco DZIĘKUJE!!!!
Cały koncert kosztował nas 399.000 złotych. A więc mniej niż planowaliśmy i mogliśmy na to przeznaczyć.
Czy spotkamy się za rok, nie wiem. Nasłuchujcie, szukajcie i po prostu jak trzeba przybywajcie!
|
VI Przystanek Woodstock - Fundacja WOŚP oświadcza, że rezygnuje
Oficjalny komunikat Fundacji WOŚP
Komunikat Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy oświadcza, że rezygnuje z organizacji VI Przystanku
więcej »
Oficjalny komunikat Fundacji WOŚP
Komunikat Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy oświadcza, że rezygnuje z organizacji VI Przystanku Woodstock w Lęborku. Spełniliśmy wszystkie wymogi nałożone ustawą o organizacji imprez masowych. Do samego końca wypełnialiśmy coraz to nowe wymagania. Teraz tylko już obawiamy się, że impreza ta może być zakłócona działaniami, na które nie mamy wpływu. Na temat Przystanku Woodstock, który już pięciokrotnie odbył się w Polsce, każdy pisze co chce. Szanujemy wszystkie opinie, ale nie możemy zgodzić się z przekazywaniem nieprawdziwych informacji.
Przystanek Woodstock, nie ten, który miał się odbyć, ale te pięć ostatnich, opisywane były i są jako istny kataklizm. Wynika z tego, że wszystkie przestępstwa narkomania i chuligańskie wybryki w tym kraju, mają miejsce tylko na Przystanku Woodstock. Takimi argumentami posługują się Komitety Protestacyjne oszalałe z nienawiści do tej imprezy. Stało się coś naprawdę idiotycznego. Nie dość, że ci ludzie sami nie robią nic dla młodzieży - to jeszcze robią wszystko, aby innym odeszła na to ochota. Nie boimy się, że na taki koncert może przyjechać pół miliona wspaniałej polskiej młodzieży. Bardziej boimy się tych, którzy z taką nienawiścią nie chcą do tego dopuścić. Dziękujemy tym wszystkim, którzy z życzliwością podchodzili do tego spotkania. Dziękujemy za pięć wspaniałych koncertów, na które przyjechali wspaniali ludzie. Przepraszaliśmy Was rok temu za dorosłych - robimy to teraz po raz drugi.
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
Ogromne dzięki za "Dziki Przystanek Woodstock"
Wszystko już wiem, wszystko już przeczytałem, o niczym innym w Fundacji nie mówimy, tylko o tym, że przyjechaliście do Lęborka. I to w jak cudownym, pięknym stylu! Krótko mówiąc okazało się, że to nie Wy jesteście zagrożeniem, ale samo zagrożenie siedzi w Lęborku, w postaci kilku bandziorów. Mam nadzieję, że kochana pani Teresa oraz pozostali radni protestujący, ich komitety, mają wreszcie szanse do działania. Mało tego, wierzymy w ich sukces! To nie kilkaset tysięcy złych ludzi naprzeciw ich, ale zaledwie kilku niegrzecznych chuliganów, z którymi 3600 wyznających zdrowe normy współżycia społecznego protestujących osób przeciwko Przystankowi Woodstock - da sobie radę. I mogą liczyć na naszą pomoc.
Wśród przychodzących do nas emalii, są też głosy pełne żalu do nas. Za moment, jeden z nich przeczytacie. Rozmawiałem z Olkiem telefonicznie, uważając, że jak najbardziej trzeba tę sprawę wyjaśnić. Powiem tylko jeszcze raz krótko. Zrobienie w tym roku koncertu to jest ogromna nasza, nie tylko Fundacyjna ale i osobista odpowiedzialność za wszystko, co się może na takim koncercie wydarzyć. Atmosfera "szarpaniny" na pewno temu nie pomaga. Atmosfera protestów i "starć" słownych z nieprawdziwymi informacjami także.
Festiwal ma swoich zagorzałych przeciwników i zwolenników. Wśród tych opcji zaczęły się już przepychanki na wysokich szczeblach, a więc Przystanek Woodstock stał się dla niektórych ludzi rodzajem cyngla do naciskania i oferowania różności. Przez 9 lat działania Fundacji, nie weszliśmy w żadną sytuację polityczną, która zmuszałaby nas do układów i porozumień. I to chcemy zachować do samego końca.
Jak już was wielkokrotnie informowaliśmy, zakończyła się w Fundacji kontrola, z wynikiem bardzo dobrym. Robimy to, co do nas należy, rozliczając solidnie każdą złotówkę. Przystanek Woodstock był czymś dodatkowym. I wychodząc nawet z założenia, jak niektórzy nam sugerują, że "nie chce nam się go robić", to tak samo musicie to uszanować. Pamiętajcie! Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. W pewnym sensie biedą dla nas było odwołanie Przystanku Woodstock. Być może teraz my oczekujemy Waszego wsparcia. I dostaliśmy je, kiedy przyjechaliście do Lęborka w tym roku. Cała Polska mogła o tym usłyszeć i myślę, że wielu ludzi może zazdrościć nam takich przyjaciół.
Już teraz myślimy o spotkaniu za rok, jeszcze raz prosimy Was bardzo: Nauczmy się wspólnie przyjmować każdą decyzję, nawet tą, która może wzbudzić niezadowolenie. Myślę, że na Przystanku Woodstock spotykamy się nie tylko dla muzyki ale także i dlatego, aby być świadomymi tego gdzie jesteśmy, co robimy i z kim się spotykamy. Chciałbym, aby wsyscy, którzy do nas przyjeżdżają, mieli taką świadomość i aby nie odbierali Przystanku Woodstock tylko jako kolejnej imprezy na trasie wakacyjnej wędrówki.
Jeszcze raz ogromne dzięki!!! Pozdrawiamy, myślę, że wybaczycie mi "okrutną" audycję radiową, ale sam chociaż przez chwilę czułem się jakby wszystko było po staremu. Postaramy się, aby ta audycja była do wysłuchania w Internecie. Zazdroszczę tym wszystkim, którzy przeżyli tych kilka dni w Lęborku. Osobne podziękowania dla Burmistrza i tych wszystkich, którzy pomogli Wam w tych kilku dniach pobytu na wrzosowisku.
Sie ma!
Jurek
|
VII Przystanek Woodstock - Ludzkość nas nie zawiodła
Ufff! I po festiwalu!!!!
Chyba się już wszyscy wyspaliśmy, rozładowaliśmy samochody z całym biurem fundacyjnym w Warszawie, starliśmy kurz z telefonów,
więcej »
Ufff! I po festiwalu!!!!
Chyba się już wszyscy wyspaliśmy, rozładowaliśmy samochody z całym biurem fundacyjnym w Warszawie, starliśmy kurz z telefonów, komputerów i faxów i normalnie zaczęliśmy nasze Fundacyjne działanie.
Właśnie musimy rozliczyć dostawę ostatnich ultrasonografów dla oddziałów dziecięcych szpitali, dla których sprzęt będzie przeznaczony. Przypominam, wszystkich aparatów kupiliśmy 46 sztuk. No i przez cały dzień chodzimy po biurze i wspominamy sobie każdą chwilę spędzoną na Przystanku Woodstock. Jesteśmy piekielnie zmęczeni ale bardzo szczęśliwi.
Za kolor festiwalu, za jego formę, za to, że bez reklamy przyjechało do nas tak dużo ludzi, w głównej mierze tych, którzy doskonale pojmowali naszą filozofię - bardzo dziękujemy. Czuliśmy się bezpiecznie, czuliśmy, że ten kawałek ziemi ma nasze prawa, przez wszystkich respektowane, że zaplecze przygotowane jest optymalnie, że wszystko działało i ci, którzy przyjechali się trzeźwo bawić potrafili zebrać jak największą ilość wrażeń z tego naszego spotkania.
Jak nigdy, doskonale funkcjonujące służby porządkowe. Przede wszystkim Patrol. Ten w czerwonych koszulkach, ze swoimi super - liderami (to ci, którzy byli w żółtych podkoszulkach), z doskonale także działającym Niebieskim Patrolem, czyli zawodową ochroną i ekipą w czarnych podkoszulkach czyli motocyklistami z Jazdy Polskiej, pomarańczowymi koszulkami WOPRu, niebieskimi podkoszulkami WOPRu i całej rzeszy ratowników PCK ich pielęgniarzy i lekarzy. Wszyscy ci ludzie stanowili niezwykle profesjonalną ekipę, która gotowa była do niesienia pomocy w każdej chwili. Mieliśmy doskonały system łączności, który pozwolił skoncentrować się w każdej chwili na niesieniu konkretnej pomocy. Nie na próżno przez rok tych ludzi szkoliliśmy.
Jak zwykle ludzkość nie zawiodła nas ze swoimi flagami, namiotami i samymi sobą. Pogoda była nie tak upalna jak dwa lata temu, a więc nie zaistniały błotne kąpiele. Pierwszy raz tak zawodowo działało przetwórstwo odpadów, co w zdecydowany sposób pomogło w finałowym sprzątaniu Pokojowemu Patrolowi.
Więc ci, którzy w Księdze Gości wyrazili żal z powodu braku widowiskowych wojen na plastikowe butelki, niech wezmą sobie do serca obrazek po burzy, który po prostu ktoś, a konkretnie Pokojowy Patrol, musiał po Woodstocku posprzątać. Po za tym cała ta idea przetwórstwa siedzi w naszej filozofii mówienia o tych sprawach. Wszystko zaskoczyło jeszcze lepiej niż dwa lata temu. Fura (aż 1900) operacji w bankomacie, podobna liczba wysłanych maili, o setkach SMSów wysyłanych prze Internet nie wspominając.
Automaty telefoniczne ciągle były oblegane, tak samo Poczta, sprzedaż biletów, cały handel z żarciem i z gadżetami. Miasteczko piwne to było jedyne miejsce tak naprawdę w Żarach, gdzie przestrzegano przepisów ustawy antyalkoholowej. TOI-TOIów było dużo (350 sztuk) i wszystkie w jak najlepszym porządku dotrwały do końca.
Jeden kran został uszkodzony, woda cały czas miała ciśnienie, prysznice polewały jak należy. Wszędzie nasze regulaminy i ludzie niezwykle przestrzegali wszystkich punktów. Drogi przeciwpożarowe do końca działające, wszyscy mieli co robić przez cały dzień. Mała Scena w tym roku była najlepsza ze wszystkich. Były nawet pieśni operowe! Działała Wioska Folkowa pod wodzą Jacka Kleyffa, gdzie już następnego dnia można było kupić muzykę z dnia poprzedniego. Działała Wioska Indiańska, Słoma i Bębnoludy i Pokojowa Wioska Krishny, która oprócz ciągłych koncertów, wydała 80.000 posiłków.
Na ściance wspinaczkowej 1800 osób sprawdziło swoje umiejętności. Tylko dwóm osobom będącym pod wpływem alkoholu odmówiono wejścia na ściankę. Kilkaset osób skorzystało ze skoków na bungee, które działało od rana do późnych godzin wieczornych. Dzięki wszystkim, którzy przyjechali na Przystanek, zebraliśmy ponad 40.000 złotych na pomoc dla m.in. Ochotniczej Straży Pożarnej z gminy Klimontów. Pierwszego dnia festiwalu wręczyliśmy 5 pomp o wartości 128 tys. Zł przedstawicielom 5 wybranych drużyn OSP. Ochotnicy z Klimontowa zakręcili syreną, orkiestra grała Glory, Glory, Alleluja! A tłum radośnie szalał!
To tak na gorąco, w pierwszych słowach i dajcie trochę czasu na takie trochę bardziej osobiste przemyślenia. Oddalam się na krótki, rodzinny wypoczynek, ale nasza załoga pozostaje w firmie i teraz Wy się jeszcze bardziej wypowiedzcie na temat VII Przystanku. Wrzucajcie to do Księgi Gości.
A ja dziękuję tym, którzy przyjechali, przede wszystkim artystom i tym, którzy przygotowali cały koncert. Jest ich tylu, że jak to wszystko uporządkujemy to zrobimy wielkie internetowe dzięki, aby każdego wymienić. Jak nigdy media pozytywnie, a nawet bardzo pozytywnie, oceniły Przystanek i pod względem artystycznym i organizacyjnym.
Jak zwykle prawie zerowa obecność mediów muzycznych na samym festiwalu, co jakby oznacza, że w dalszym ciągu muzyczna papka będzie dominowała w przekazach. My jak zwykle wszystko rejestrowaliśmy na taśmie telewizyjnej i obrazki te głównie będą pomykały we wrześniowych programach "Kręcioły". Pierwszy program będzie w niedzielę, 11 września, chyba o godzinie dziesiątej ale cholera wie, bo Telewizja lubi zmieniać. Ponieważ nie mam żadnej audycji radiowej to raczej nie liczcie na wysłuchanie tego w radiu, bo oprócz Radia Zachód, które dostało naszą nagrodę i kilku regionalnych rozgłośni radiowych, nikogo innego te klimaty nie bujają. Ale bez bólu - oporządzimy cały materiał i wrzucimy go na nasze mp3! Już wkrótce będą hulały!
Zrobiliśmy niewielkim zespołem ludzi coś bardzo wielkiego. Bez względu na być może drobne błędy, jesteśmy cholernie dumni, że zdołaliśmy w Kraju Niemożności dotrzymać wszystkich reguł, punktów, które się składały na całą sztukę, w której tak pięknie rozbrzmiała jeszcze muzyka. Ale zanim wyjawię swoje typy, chciałbym usłyszeć Wasze opinie na temat koncertu!
Ściskam! Sie ma!
Jurek & cała Fundacja!
|
VIII Przystanek Woodstock - Darzymy wszystkich ogromnym zaufaniem
Przybyło do nas tysiące młodych ludzi, którym tym koncertem podziękowaliśmy za granie z Orkiestrą podczas zimowych dni 2002 roku. Znowu
więcej »
Przybyło do nas tysiące młodych ludzi, którym tym koncertem podziękowaliśmy za granie z Orkiestrą podczas zimowych dni 2002 roku. Znowu zebraliśmy rekordową sumę pieniędzy i znowu będziemy mogli kupić mnóstwo sprzętu medycznego.
Po raz ósmy Przystanek Woodstock i po raz szósty w Żarach, które są dla nas niezwykle gościnne. Koncert został bardzo wysoko oceniony przez Policję oraz władze miasta jako niezwykle spokojny i profesjonalnie zorganizowany festiwal. Jesteśmy dumni z tego, że nasze spotkanie przebiega w tak niezwykłej atmosferze.
Od początku głośno mówiliśmy nasze hasła - "Miłość, Przyjaźń, Muzyka", "Stop Przemocy, Stop Narkotykom". Darzymy wszystkich przyjeżdżających ogromnym zaufaniem i w zamian za to otrzymujemy niezwykłą atmosferę, jaka panuje wśród kilkuset tysięcy zgromadzonej młodzieży.
Tak jak i w zeszłych latach, tak i w tym roku robiliśmy wszystko, aby zostały spełnione warunki dla przeprowadzenia bezpiecznie organizacji Przystanku Woodstock. Porządku pilnował 600 osobowy Pokojowy Patrol, ludzie, którzy przeszli nasze specjalistyczne szkolenia. Od półtora roku Fundacja w ramach swoich działań statutowych prowadzi takie szkolenia, na które przybywają wolontariusze z całej Polski. W ramach szkoleń odbywają się zajęcia z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, prowadzone przez instruktorów Polskiego Czerwonego Krzyża, oraz zajęcia surviwalowe, które mają na celu przede wszystkim zintegrowanie grupy, spowodowanie, aby działała ona razem i jak najbardziej efektywnie. Kursy PCK kończą się złożonym egzaminem i otrzymaniem certyfikatu honorowanego w krajach Unii Europejskiej.
Od kilku miesięcy na zajęciach z Pokojowym Patrolem odbywają się także wykłady prowadzone przez funkcjonariuszy Policji poświęcone wszystkim kwestiom prawnym związanym z prowadzeniem działań porządkowych, a także osobny wykład dotyczący spraw związanych z problemem narkotyków. Ukoronowaniem tych spotkań było szkolenie liderów grup Patrolu w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.
Ludzie z Pokojowego Patrolu przez cały czas trwania Przystanku służą wszystkim pomocą. Są podzieleni na grupy, mają na sobie czerwone podkoszulki z dużym napisem Pokojowy Patrol, a ich liderzy mają podkoszulki żółte i są w pogotowiu 24 godziny na dobę.
Przystanek Woodstock odbył się w dniach 2 - 3 sierpnia, piątek - sobota, na wielkiej łące byłego lotniska w Żarach.
Cała infrastruktura funkcjonowała już od czwartku. Goście koncertu wysiadali na peronie polowym. Było 30 dodatkowych pociągów które dowiozły i odwiozły ludzi na Przystanek Woodstock. Z peronu wszyscy pod opieką Pokojowego Patrolu musieli przejść kawałek z buta aby znaleźć się na wielkiej woodstockowej łące, gdzie czekało na nich:
• 200 kranów i 350 toalet po dwóch przeciwległych stronach,
• 50 aparatów telefonicznych, wszystkie z numerami zwrotnymi
• bankomat banku PEKAO SA
• na miejscu działała Poczta Polska z okolicznościowym stemplem a także, po raz pierwszy, ze specjalną "metką" na listy polecone
• można było kupić bilet kolejowy na drogę powrotną w specjalnej kasie na polu koncertowym
• funkcjonowało kino polowe
• namioty rozbijane były w wyznaczonych sektorach znajdujących się vis a vis sceny. Było można tam postawić swój samochód pod warunkiem, że do końca koncertu nie będzie on uruchamiany. Wprowadzony był absolutny zakaz poruszania się pojazdami mechanicznymi na terenie koncertu
• funkcjonowały dwa stanowiska Pokojowego Patrolu, jedno za sceną główną, a drugie po przeciwległej stronie, vis a vis sceny. W obu miejscach funkcjonował polowy szpital, w obu miejscach stały dyżurne karetki pogotowia oraz specjalistyczne ekipy ratownicze Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i Polskiego Czerwonego Krzyża
• tak jak w ubiegłych latach, obok sceny głównej, w pomarańczowym namiocie, funkcjonowało Górnośląskie Stowarzyszenie FAMILIA z Gliwic, zajmujące się pomocą osobom uzależnionym od narkotyków. Obok nich, rozstawiła swój namiot Poradnia Profilaktyczno - Terapeutyczna na czele z Jurkiem Rządzkim, zajmująca się problemem alkoholu
• Funkcjonowało ogromne zaplecze gastronomiczne w kilkudziesięciu stoiskach. Także tam można było kupić wszystkie niezbędne artykuły pierwszej potrzeby. W osobnej alejce, obok sceny głównej, funkcjonowało całe centrum oferowanych gadżetów festiwalowych i muzycznych
• prowadzona była, wzorem lat ubiegłych, sprzedaż piwa, ale bardzo rygorystycznie przestrzegany jest zakaz jego sprzedaży osobom nieletnim
• najtańsze jedzenie było można kupić w Pokojowej Wiosce Krishny, gdzie także przez cały czas odbywały się także koncerty
• funkcjonował namiot Przystanku Jezus, także odbywały się różne koncerty
• zaprosiliśmy na Przystanek wiele polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych, takich jak Klub GAJA, Amnesty International, Pacyfistyczna Komenda Uzupełnień itd.
• skupowane były na miejscu odpady wtórne, takie jak puszki aluminiowe i opakowania plastikowe. Na zbieranie śmieci przygotowaliśmy 100 tysięcy worków ze specjalnym nadrukiem
• funkcjonowała kawiarenka internetowa. Przewinęła się przez nią 2000 osób. Cały Przystanek Woodstock był bezpośrednio transmitowany w Internecie, a z pola koncertowego można było wysłać maila w dowolne miejsce na świecie
• działała pralnia
• po raz pierwszy funkcjonował płatny parking dla tych wszystkich, którzy chcą na chwilę odwiedzić Przystanek Woodstock
• funkcjonowało także Biuro Rzeczy Znalezionych
Wszystkich uczestników, jak co roku, prosiliśmy o przestrzeganie naszego regulaminu, którego treść była wywieszona na całym terenie koncertu, a oto jego podstawowe założenia:
• zakaz wnoszenia i używania narkotyków
• zakaz wnoszenia opakowań szklanych
• zakaz używania ognia otwartego
• pilnowanie porządku wokół swojego namiotu
A co działo się na scenie głównej? Tegoroczna scena zaprojektowana została specjalnie na tegoroczny Przystanek. Była półokrągła, z zupełnie inną koncepcją światła a także nagłośnienia. Jak zwykle, nie było żadnych barierek przed sceną, a sama scena obita była drewnianymi deskami, którą uczestnicy Przystanku mogli pomalować sprayami.
W ciągu dwóch dni na głównej scenie zagrało 30 zespołów, polskie wielkie gwiazdy jak T.Love, Hey, Pidżama Porno czy Sweet Noise. W niedzielę zagrała 100-osobowa Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej wykonując utwór "Bolero" Ravela. Orkiestra także wystąpiła wspólnie z muzykami rockowymi, Eweliną Flintą oraz kończącym koncert zespołem Raz Dwa Trzy.
"Stop Przemocy, Stop Narkotykom!!!" to hasła, które wszyscy przybywający na Przystanek Woodstock zobaczyli na scenie. I tutaj nie ma przebacz, jesteśmy bezkompromisowi w walce zwłaszcza z dilerami, którzy przyjeżdżają do Żar. Pokazaliśmy to w ubiegłych latach i nie chowamy głowy w piasek, te kilka dni spotkania z młodymi ludźmi muszą i uprzytamniają wszystkim, że hasło "Stop Narkotykom" funkcjonuje na Przystanku Woodstock.
I jeszcze kilka ważnych informacji:
• konstrukcja scena miała wymiary 45 x 20 metrów. Głębokość sceny - 15 metrów
• funkcjonowały dwa telebimy o wymiarach 8 x 6 metrów
• w sobotę, tradycyjnie, odbył się wielki pokaz sztucznych ogni
• koncerty dodatkowo odbywały się także na po raz drugi zorganizowanej scenie folkowej
Cały Przystanek rejestrowaliśmy przy pomocy 8-kamerowego wozu dla potrzeb telewizyjnych. Od lat tym materiałem chętnie dzielimy się zwłaszcza z telewizjami kablowymi z całej Polski i od lat króciutkie relacje z Przystanku Woodstock pokazywane są w programie Jurka Owsiaka p.t. "Kręcioła" który emitowany jest w II Programie Telewizji Polskiej.
Na miejscu funkcjonowało festiwalowe radio zorganizowane przez dziennikarzy Radia Zachód, a także gazeta festiwalowa jako dodatek do Gazety Lubuskiej.
|
IX Przystanek Woodstock - archiwa Fundacji
Tak jak i w zeszłych latach, tak i w tym roku robiliśmy wszystko, aby zostały spełnione warunki dla przeprowadzenia bezpiecznie
więcej »
Tak jak i w zeszłych latach, tak i w tym roku robiliśmy wszystko, aby zostały spełnione warunki dla przeprowadzenia bezpiecznie organizacji Przystanku Woodstock. Porządku pilnowało 1 100 osób - służb porządkowych, czego trzon stanowił Pokojowy Patrol, ludzie, którzy przeszli nasze specjalistyczne szkolenia.
Od trzech lat Fundacja, w ramach swoich działań statutowych, prowadzi takie szkolenia, na które przybywają wolontariusze z całej Polski. W ramach szkoleń odbywają się zajęcia z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, prowadzone przez instruktorów Polskiego Czerwonego Krzyża, oraz zajęcia surviwalowe, które mają na celu przede wszystkim zintegrowanie grupy, spowodowanie, aby działała ona razem. Kursy PCK kończą się złożonym egzaminem i otrzymaniem certyfikatu honorowanego w krajach Unii Europejskiej.
PKP wprowadziło zniżki na bilety dla Przystankowiczów.
22 dodatkowe pociągi pomknęły do Żar z całej Polski.
Cała infrastruktura funkcjonowała już od czwartku. Goście koncertu wysiadali na peronie polowym, z którego, pod opieką Pokojowego Patrolu, musieli przejść kawałek z buta, aby znaleźć się na wielkiej woodstockowej łące, gdzie czekało na nich:
- 200 kranów ustawionych w dwóch punktach,
- 2 wielkie prysznice, pod którymi mieściło się jednocześnie kilkadziesiąt osób,
- 400 toalet po dwóch przeciwległych stronach,
- 50 aparatów telefonicznych, wszystkie z numerami zwrotnymi,
- bankomat banku PEKAO SA,
- polowa Poczta Polska (tradycyjnie, okolicznościowy datownik),
- polowa kasa biletowa PKP,
- namioty rozbijane były w wyznaczonych sektorach znajdujących się vis a vis sceny. Można było wprowadzić tam swój samochód,
- funkcjonowały trzy bazy Pokojowego Patrolu, jedna za sceną główną (Oaza), druga po przeciwległej stronie, vis a vis sceny (Hel), a trzecia - na obrzeżu pola, od strony Grabika (Grabik),
- w bazach Patrolu funkcjonowały punkty ambulatoryjne, czuwały specjalistyczne ekipy ratownicze PCK, GOPR oraz szpitale polowe,
- obok sceny głównej, w pomarańczowym namiocie, gościliśmy Górnośląskie Stowarzyszenie FAMILIA z Gliwic, zajmujące się pomocą osobom uzależnionym od narkotyków,
- obok Familii rozstawiła swój namiot Poradnia Profilaktyczno - Terapeutyczna na czele z Jurkiem Rządzkim, zajmująca się problemem alkoholu,
- kilkadziesiąt stoisk z żywnością oraz artykułami higienicznymi,
- sprzedaż okolicznościowych gadżetów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy,
- funkcjonował pasaż z koszulkami, pamiątkami, płytami i kasetami,
- najtańsze jedzenie można było kupić w Pokojowej Wiosce Krishny, gdzie także przez cały czas odbywały się koncerty,
- na terenie Przystanku Woodstock rozstawiły swoje stoiska polskie i międzynarodowe organizacje pozarządowe,
- na miejscu skupowane były odpady wtórne, takie jak puszki aluminiowe i opakowania plastikowe,
- przygotowaliśmy 15 tysięcy worków ze specjalnym nadrukiem na zbieranie śmieci,
- kawiarenka internetowa przygotowała 10 stanowisk komputerowych,
- cały Przystanek Woodstock był bezpośrednio transmitowany w Internecie, zarówno "telewizyjnie" jak i "radiowo",
- prowadziliśmy internetowy czat, na który zaprosiliśmy wszystkich artystów występujących na scenie,
- działała polowa polowa, szybka pralnia,
- działał płatny parking dla tych wszystkich, którzy chcą na chwilę odwiedzić Przystanek Woodstock,
- festiwalowe radio, zorganizowane przez dziennikarzy Radia Zachód, grało już od czwartku od rana do początku koncertów,
- po raz pierwszy wydawana była gazeta festiwalowa, redagowana przez naszą Fundację. Opowiadała ona o rocznej pracy Orkiestry, ale także zawierała gorące aktualności z woodstockowego pola,
- funkcjonowało kino polowe (początek po zakończeniu koncertów),
- na polu stanęła ścianka wspinaczkowa,
- działało Biuro Rzeczy Znalezionych,
- prowadzona byłą sprzedaż piwa, ale bardzo rygorystycznie przestrzegaliśmy zakazu jego sprzedaży osobom nieletnim.
Wszystkich uczestników, jak co roku, prosiliśmy o przestrzeganie naszego regulaminu, którego treść była wywieszona na całym terenie koncertu, a oto jego podstawowe założenia:
- zakaz wnoszenia, używania i handlowania narkotykami
- zakaz wnoszenia opakowań szklanych
- zakaz używania ognia otwartego
- pilnowanie porządku wokół swojego namiotu
A co działo się na scenie głównej? Scena była półokrągła, z zupełnie nowatorską koncepcją światła, a także nagłośnienia. Moc nagłośnienia wynosiła 100 tys. wat na stronę. Na konstrukcji zamontowanych było - uwaga! - 10 ton najróżniejszych świateł, powiązanych w bardzo nowoczesny system. Sama scena miała 22 m. wysokości i 394 m2 powierzchni. Wszystko co działo się na scenie, mogliście obserwować na trzech zainstalowanych telebimach.
Podczas IX Przystanku Woodstock zaprezentowaliśmy fragmenty realizowanego przez Fundację kinowego filmu "Przystanek Woodstock - Najgłośniejszy Film Polski", którego premiera planowana jest na początek września.
Jak zwykle nie było żadnych barierek przed sceną, a sama scena obita była drewnianymi deskami, które uczestnicy Przystanku pomalowali sprayami. W ciągu dwóch dni na głównej scenie zagrało około 30 zespołów, zarówno polskich wielkich gwiazd jak i zaproszonych gości z zagranicy.
Jak przed rokiem, po przeciwległej stronie pola stanęła scena folkowa.
"Stop Przemocy, Stop Narkotykom!!!" to hasła, które wszyscy przybywający na Przystanek Woodstock zobaczyli na scenie. I tutaj nie ma przebacz, jak zwykle byliśmy bezkompromisowi w walce zwłaszcza z dilerami, którzy przyjeżdżają do Żar. Pokazaliśmy to w ubiegłych latach i nie chowamy głowy w piasek, te kilka dni spotkania z młodymi ludźmi muszą i udowadniają wszystkim, że hasło "Stop Narkotykom" funkcjonuje na Przystanku Woodstock.
Cały Przystanek rejestrowaliśmy dla potrzeb telewizyjnych przy pomocy ponad 15 kamer (z czego dwie umieszczone były na ramionach ponad bawiącą się publicznością) oraz dwóch wozów transmisyjnych. Od lat tym materiałem chętnie dzielimy się zwłaszcza z telewizjami kablowymi z całej Polski i od lat króciutkie relacje z Przystanku Woodstock pokazywane są w programie Jurka Owsiaka p.t. "Kręcioła" który emitowany jest w 2 Programie Telewizji Polskiej.
Po raz pierwszy wszyscy dziennikarze pracujący na Przystanku Woodstock byli specjalnie oznaczeni.
|
X Przystanek Woodstock - archiwa Fundacji
Rozpoczynamy o godzinie 15-tej wykonaniem rodzinnego zdjęcia na Przystanku. Wykonane ono będzie za pomocą specjalnego aparatu, który rejestruje z super
więcej »
Rozpoczynamy o godzinie 15-tej wykonaniem rodzinnego zdjęcia na Przystanku. Wykonane ono będzie za pomocą specjalnego aparatu, który rejestruje z super dokładnością największe skupiska ludzkości. Ekipa fotografowała już ludzi zebranych podczas spotkania z Papieżem, rodzinne zdjęcia mieszkańców Gdańska, Olsztyna, Warszawy. Tym razem ich aparaty staną na Przystanku Woodstock.
Mają 15 minut na wykonanie zdjęcia i później ruszamy z muzyką.
Historia Przystanków Woodstock
Zaczęło się wszystko 10 lat temu. To wtedy usłyszeliśmy, że w Stanach Zjednoczonych, po 25 latach, organizowany jest ponownie festiwal Woodstock. Zmontowaliśmy ekipę telewizyjną i pojechaliśmy robić z tego reportaż. Nikt nie przypuszczał, że już rok później, na bazie atmosfery, którą tam zastaliśmy, zorganizujemy pierwszy polski Przystanek Woodstock.
- 1995 rok, Czymanowo nad jeziorem Żarnowieckim. Przyjechało blisko 30 tys. ludzi. Super zabawa, media powiesiły psy na całej imprezie.
- 1996 rok, lotnisko polowe Szczecin Dąbie. W strugach deszczu rozpoczynamy II Przystanek. Zjeżdża się jeszcze więcej ludzi, po raz pierwszy staje Pokojowa Wioska Krishny, bawimy się trzy dni. Prasa - jak wyżej.
- 1997 rok, Żary. Powódź w Polsce, nowe miejsce na koncert, przekładamy termin na środek wakacji. Przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Termin już pozostaje, prasa zdziwona atmosferą.
- 1998 rok, Żary. To miejsce już okrzepło, przyjeżdża ponad 100 tys. ludzi, piękna pogoda, super atmosfera, świetna zabawa ale już tylko dwa dni, bo tylko na tyle nas stać. Prasa zauważa Żary.
- 1999 rok, Żary. Przyjeżdża kupa narodu! Jak zwykle, działa peron polowy, całe miasto żyje Przystankiem. Super pogoda, super zabawa, zadowoleni nawet dziennikarze...
- 2000 rok, Lębork. Próba zmiany miejsca, zaproszenie od władz Lęborka, niestety - bardzo złą atmosferę tworzą tzw. komitety obrony moralności. Nie wchodzimy w kłótnie, odwołujemy Przystanek, mimo to ponad 1000 zjeżdża na "Dziki Przystanek Woodstock". Super atmosfera, miejscowi chuligani próbują sił.
- 2001 rok, Żary. Wracamy na żarskie lotnisko. Koncerty robią się już gigantyczne, doskonała zabawa, wejścia na żywo do Telewizji. Ta sama, w Programie I, tytułuje wiadomości woodstockowe "Przystanek Śmierć". Rada Etyki Mediów uznała to za wykroczenie. Po raz pierwszy odśpiewaliśmy Hymn Polski dla uspokojenia spanikowanych rodziców. Super koncerty!!!
- 2002 rok, Żary. Po raz pierwszy w historii takich koncertów, dla 300 tys. ludzi zagrała Orkiestra Symfoniczna z Wrocławia, wykonując "Bolero" Ravela. Realizujemy film "Przystanek Woodstock - Najgłośniejszy Film Polski". Po raz kolejny brak dziennikarzy z prasy muzycznej.
- 2003 rok, Żary. Blisko 400 tys. ludzi bawi się na jednym z najpiękniejszych, najbardziej klimatycznych i największych koncertów świata. Media przypuszczają totalny atak związany z okularowym incydentem. Piszą tylko o tym, nazywając przystanek chuligańskim, prokuratorskim. Policja uznaje to za jeden z najspokojniejszych Przystanków. Realizujemy nagrania na DVD.
- 2004 rok, Kostrzyn n/Odrą. Na scenie pojawią się wszystkie tzw. zdemolowane w szale okulary. Są całe i zdrowe. Ze wszystkimi w Żarach podaliśmy sobie piątkę i przenieśliśmy się do Kostrzyna. Mamy nadzieję, że jak zwykle, wszyscy świetnie się będziemy bawili.
|
XI Przystanek Woodstock - archiwa Fundacji
Spotkaliśmy się w tym samym miejscu co przed rokiem, czyli na byłym poligonie wojskowym w Kostrzynie nad Odrą. Miejsce to
więcej »
Spotkaliśmy się w tym samym miejscu co przed rokiem, czyli na byłym poligonie wojskowym w Kostrzynie nad Odrą. Miejsce to okazało się niezwykle bezpieczne, nie było żadnych problemów z infrastrukturą, wszystko zadziałało bez zarzutu. Natomiast mając na uwadze doświadczenia X Przystanku postanowiliśmy nieco inaczej ustawić elementy przystankowego miasteczka, włącznie z dużą sceną, która w tym roku pojawiła się w zupełnie innym miejscu.
Jak wiecie, woodstockowe pole w pełnym zakresie funkcjonowało już od czwartku. Było więc i oświetlenie i woda, pasaż gastronomiczny, pasaż handlowy, zaplecze sanitarne…
Informacje jeszcze przed Festiwalem:
Można przyjechać z domowymi zwierzakami - nie ma problemu! Ważne jest jednak, aby w takich przypadkach odpowiedzialnie swoich poodpiecznych przypilnować (chociażby posiadanie wszelkich dokumentów weterynaryjnych). Pamiętajcie też, że dla zwierząt to może być mocno stresująca sytuacja... Inni mogą nie wiedzieć, że jest to łągodny jak baranek pies, w związku z tym kaganiec, smycz może być tym czymś bardzo uciążliwym...
Na XI Przystanku Woodstock rozstawione zostanie dodatkowe nagłośnienie, które obejmować będzie dalekie boki sceny. Funkcjonować będzie także tradycyjna linia opóźniająca, którą tym razem oddaliliśmy od sceny o 100 metrów. Są to trzy wieże o wysokości 8 m., które są także wieżami oświetleniowymi dla całej zgromadzonej pod sceną publiczności. Nagłośnienie to 120KW na stronę plus dodatkowo z samej sceny, w stronę publiczności, skierowanych jest 5 stanowisk aparatury bliskiego pola. Nagłośnieniem, tak jak rok wcześniej, zajmuje się firma GIGANT.
Na samej scenie funkcjonować będzie non stop aparatura gotowa do obsługi dwóch zespołów tak, aby przerwy między ich występami były jak najkrótsze. Wzorem lat ubiegłych, backline'm zajmować się będzie firma: Serwis Sprzętu Muzycznego Tomasz Lipski.
Nad głowami artystów wisieć będzie ponad 700 punktów świetlnych o łącznej masie 25 ton, które stworzą jedyne i niepowtarzalne, wcześniej zaprogramowanie komputerowo widowisko. Oświetleniem zajmie się firma GIG.
Sama scena ma długość 60 m, wysokość sięga 20 metrów, a głębokość to ponad 20 metrów, waga - 50 ton. Scenę wybudowała dla nas firma GIG TECHNIKA ESTRADOWA.
W tym roku po raz pierwszy będziemy mieli po bokach także duże ściany diodowe (dwa razy po 24 m2)
Koncert będziemy rejestrować przy pomocy 9 kamer „ruchomych”, 2 kranów kamerowych oraz tak zwanego "wózka" na scenie. Realizacją zajmować się będzie P.P.P.T.V. KRĘCIOŁA.
Coraz większym zainteresowaniem cieszy się Przystanek wśród młodych Niemców. W tym roku także organizacyjnie Niemcy bardzo angażują się w przygotowania do festiwalu, ogromną pomoc otrzymamy m.in. od Stowarzyszenia FRIZZ SEELOW, Młodzieżowych Targów we Frankfurcie n/Odrą, Stowarzyszenia Niemieckich Muzyków Rockowych czy Organizatorów Festiwalu OBOA.
Dzięki nim już od marca uruchomione jest w Niemczech Biuro Informacji Przystanku Woodstock i specjalna, niemiecka strona internetowa www.haltestelle-woodstock.de, a na Przystanku pojawi się spora grupa niemieckich wolontariuszy którzy pomogą nam we współpracy z Niemcami - gośćmi Przystanku. Nad niemieckim zaangażowaniem w organizację Przystanku patronat objął Minister Młodzieży Brandenburgii, co oznacza, że bardzo poważnie podchodzą oni do swojej roli na festiwalu.
Oczywiście swoją pomoc zapowiedziała też niemiecka Policja, Straż Pożarna oraz grupa ratownicza DLRG.
Termin i miejsce wiadome - zapytacie pewnie o repertuar. Powoli dopinamy szczegóły programu festiwalu, odpowiednie informacje znajdziecie tutaj, i zaglądajcie co czas jakiś, bo zakładamy, że mogą się tam jeszcze pojawić jakieś zmiany...
Pokoju oczywiście pilnować będzie Pokojowy Patrol. Wolontariusze, którzy wcześniej przeszli specjalne przeszkolenie i którzy przyjadą za zupełną darmochę na Przystanek, by pilnować, patrolować, pomagać, dbać o bezpieczeństwo wszystkich Woodstockowiczów. Każdy z Patrolowców jest do Waszej dyspozycji, ale szanujcie ich czas i pracę - są zmęczeni, śpią mało, bardzo ciężko pracują - są podstawą zabezpieczenia naszego festiwalu. Ich praca została niezwykle pozytywnie oceniona przez zawodowe służby - policję, straż pożarną, służby medyczne. Spać będą w trzech wydzielonych miejscach na terenie festiwalu, tam też znajdą się do Waszej dyspozycji wyraźnie oznaczone punkty udzielania pierwszej pomocy.
Oto najważniejsze elementy woodstockowej infrastruktury:
- 480 kranów,
- 600 toalet TOI TOI po dwóch przeciwległych stronach,
- 80 aparatów telefonicznych, wszystkie z numerami zwrotnymi,
- bankomat banku PEKAO SA,
- stanowisko Poczty Polskiej,
- Biuro Rzeczy Znalezionych,
- płatny parking dla tych wszystkich, którzy chcą na chwilę odwiedzić Przystanek Woodstock,
- ogromne zaplecze gastronomiczne liczące kilkadziesiąt stoisk. W osobnej alejce funkcjonowało będzie centrum oferowanych gadżetów festiwalowych i muzycznych,
- ogródek piwny, w którym prowadzona będzie, wzorem lat ubiegłych, sprzedaż piwa, ale bardzo rygorystycznie przestrzegany będzie zakaz jego sprzedaży osobom nieletnim,
- specjalny pasaż, w którym prezentować będzie swoje działania wiele polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych, które zgłosiły się do udziału w Przystanku Woodstock,
- Pokojowa Wioska Krishny gdzie będzie można kupić najtańsze jedzenie, ale także tam przez cały czas odbywały się będą koncerty,
- wydzielone miejsce, gdzie skupowane będą odpady wtórne, takie jak puszki aluminiowe i opakowania plastikowe.
Dodatkowo:
- miasto Kostrzyn zaplanowało i przeprowadziło szereg dodatkowych inwestycji na terenie festiwalu, woodstockowe pole będzie zupełnie inaczej wyglądało,
- w samym mieście odbędzie się szereg imprez towarzyszących,
- po raz drugi, specjalnie dla dziennikarzy pracujących na Przystanku Woodstock, uruchomione zostanie centrum prasowe, gdzie odbywać się będą wywiady z zespołami oraz krótkie konferencje prasowe. Każda ze zgłoszonych wcześniej organizatorom redakcji otrzymywała regularny serwis informacyjny ze zdjęciami z imprezy.
|
XII Przystanek Woodstock - Dostałem setki SMS
W sms-ach odpowiadam ludziom, że Przystanek był wyjątkowo piękny, pełen wrażeń i wzruszeń. A jaki był, dowiaduję się także z
więcej »
W sms-ach odpowiadam ludziom, że Przystanek był wyjątkowo piękny, pełen wrażeń i wzruszeń. A jaki był, dowiaduję się także z sms-ów od uczestników Woodstocku, który zapamiętali mój numer telefonu kiedy podawałem go ze sceny. Sms-y krótkie i rozbudowane, pełne niezwykle miłych słów, żadnego słodzenia, tylko po prostu wrażenia, które na końcu mówią – do zobaczenia za rok. Od zupełnie obcych ludzi, od Patrolowców, od artystów.
Ten dwunasty Przystanek Woodstock bardzo dojrzały organizacyjnie, a przede wszystkim piękny artystycznie wieloma wspaniałymi zdarzeniami. Akademia Sztuk Przepięknych to w dzisiejszej, tak bardzo skłóconej i nie lubiącej siebie Polsce, wielkie wydarzenie pokazujące, że na tematy, które wzbudzają emocje, można rozmawiać spokojnie, przyjaźnie, przyjmując argumenty, z którymi nawet możemy się nie zgadzać. Akademia funkcjonowała mądrością swoich wykładowców, a przede wszystkim mądrością i dojrzałością jej uczniów. Przychodzili z pola, szczelnie zapełniali wielki namiot i słuchając wykładów pokazywali później, że wiedzą o czym się mówi, zmuszając wykładowców do bardzo rzeczowych odpowiedzi.
Przystanek Woodstock to spotkania z organizacjami pozarządowymi. Te, których tam nie było, niech pokornie pochylą czoło, zanim krzykną głośno, że zajmują się poważnie sprawami o których mówią, kierując swoją aktywność do młodych ludzi. Powinni bezwzględnie tam być!
Mówiono o walce z narkotykami, z przemocą, mówiono o prawach więźniów politycznych, o ekologii i ratowaniu jej zasobów, mówiono o walce z rasizmem, mało tego – w tym ogromnym upale kilkanaście spontanicznie stworzonych drużyn piłkarskich, kopiąc piłkę, wykopywało rasizm z polskich boisk.
Po przystankowym polu wędrowały dwa pochody: Pokojowej Wioski Kriszny i Przystanku Jezus. Kto chciał, ten im asystował, śpiewał razem z nimi, czy wędrował przejeżdżając cały Przystanek Woodstock wzdłuż i wszerz. Tak naprawdę życie pokazało, że jeden i drugi pochód był pochodem samym dla siebie.
Ale najważniejsze, że oba pochody zgłosiły się do nas, będąc oficjalnie na Przystanku Woodstock. W przypadku Przystanku Jezus uważamy to za duży sukces.
Niezwykła była scena folkowa, która konsekwentnie w takim klimacie muzycznym tworzy swoją publiczność i wspaniałą zabawę. A nad wszystkim górowała nasza ogromna, woodstockowa scena, dopiero w tym roku przepięknie oświetlona. Wydawała tak różne dźwięki i tak bardzo potrafiła zaskakiwać, że aż miło było patrzeć.
Bo znowu ktoś napisał, że festiwale na świecie to festiwale z gwiazdami. Ale czyż gwiazdą nie jest Babylon Circus, Baobab, The Krays, Black Summer Crush? Czy gwiazda to tylko i wyłącznie ilość sprzedanych płyt i wypromowanie w mediach? Bo wtedy tych gwiazd mamy małą garstkę, która wszędzie i na każdym festiwalu gra. Sztuką jest zrobić festiwal bez tych wielkich nazwisk, który przyciąga tylu ludzi, tworząc tak bardzo nie powtarzalny i zupełnie inny od wszystkich tych „bogatych” festiwali klimat, kolor i atmosferę.
Szokującym dla Amerykanów jest widok Straży Pożarnej wjeżdżającej na woodstockowej pole, aby skropić tłumnie bawiącą się publiczność. Szokującym jest pozorna, absolutna swoboda i luz wszystkich uczestników Przystanku. Pozorna, bo ludzie przestrzegają naszego regulaminu, pozwalają nam prowadzić koncert tak, jak go planowaliśmy, utrzymując porządek i naszą, woodstockową dyscyplinę. I mimo dwóch nieszczęśliwych wypadków, na które nie mieliśmy żadnego wpływu i nad którymi osobiście, bardzo mocno ubolewam, Przystanek Woodstock był bardzo, bardzo bezpieczny, jego uczestnicy czuli, że są pod naszą opieką i jeśli tylko pomocy tej potrzebowali i do nas się zgłosili, mogli na nas liczyć w każdej chwili.
Po raz kolejny zostawiliśmy w Kostrzynie niesamowitą energię i wydarzenie, które dla mieszkańców też jest czymś ważnym i osobistym. Miasto było przyjazne, obecne na Przystanku. Mam nadzieję, że znowu za rok spotkamy się w tej samej atmosferze.
Dla mnie także ten Przystanek Woodstock pokazał, że cała nasza fundacyjna ekipa jest w stanie zorganizować tak bardzo profesjonalną i na najwyższym poziomie imprezę.
Wszystko było zapięte na ostatni guzik, dzięki temu mogliśmy tak sprawnie poprowadzić dwa dni koncertowe, łącznie z transmisją internetową, radiową i telewizyjną. Mam nadzieję, że ponad 200 dziennikarzy zobaczyło Przystanek swoimi oczami, niektórzy po raz pierwszy, niektórzy po raz kolejny. My czekamy na ich relacje, jednocześnie mając nadzieję, że podtrzymamy wszyscy nawzajem ducha organizacji Przystanku Woodstock w jego formule, nie drążąc tak bardzo tematu gwiazd, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Gwiazdę można zawsze kupić, a nam potrzeba energii aby wytrwać w tym, co robimy cały czas, aby na tej dużej scenie zagrał zespół, któremu może się to zdarzyć tylko raz w życiu i żebyśmy byli świadkami tak pięknych i porywających koncertów jak koncert Vava Muffin, Shannon, Coma, 2TMT2,3, Indios Bravos, Farben Lehre, Lao Che, czy chociażby niewiarygodnie, fantastycznie przyjęty koncert tajemniczo zapowiedzianej Justyny Steczkowskiej.
XII Przystanek Woodstock wyraźnie pokazał, że szukamy, szukamy, szukamy, chcemy uczyć, zmieniać, nie raz nawet ryzykować, aby polska muzyka rockowa miała miano tych wystarczających gwiazd do zorganizowania festiwalu „Przystanek Woodstock”.
Jak zwykle, nieobecne były rozgłośnie radiowe z nazwą „rock” czy jakąkolwiek jej mutacją w tytule, jak zwykle przedstawiciel redakcji „Teraz Rock” nie dał się poznać, bo nikt go nie widział (może był), ale jedno, co już zauważyliśmy, to to, że ci, którzy byli, interesowali się bardzo tym wszystkim co się na Przystanku działo.
Zmęczony wróciłem do domu, szczęśliwy, że tak niezwykle mogłem rozmawiać z publicznością, przeżywać osobiście muzę, wyściskać się z artystami i czuć, słyszeć, że dla nich to zaszczyt taki występ. No i ten cud z głosem, po prostu wrócił, ale od razu mówię, była to zasługa naszego polowego szpitala i dr Moniki, która swoimi sposobami głos przywróciła.
A jeśli chodzi o po wielokroć zadawane pytanie, ile ludzi przyjechało do nas, to… Podać dokładnej liczby nikt nie może, bo jak nie ma bramek, płotów, biletów, to i nie ma jak dokładnie głowa w głowę ludzkości policzyć. Wiemy jednak, że podobnie jak rok temu i dwa lata temu, przyjechało do nas kilkaset tysięcy ludzi – większość mieszkała w ogromnym woodstockowym miasteczku namiotowym, duża część przyjechała na chwilę, na jeden koncert, na jeden dzień.
Było kilkaset tysięcy ludzi, podobnie jak na Przystanku Woodstock 2005, co nas bardzo cieszy, bo oznacza, że nasz festiwal ma ustalony poziom, ma swoją rangę i jest spotkaniem niezwykle ważnym dla młodych ludzi w Polsce. Chcemy, by tak pozostało.
Ciągle można do mnie wysłac sms-a. Jeszcze raz wielkie dzięki, było pięknie.
XII Przystanek Woodstock najważniejsze fakty i liczby:
- Ponad 750 zgłoszonych zespołów
- Największa scena Europy:
- waga 50 ton
- długość 60 m
- szerokość 15 m
- wysokość 20 m
- 2 ekrany diodowe każdy wielkości 28,8 m2
- nagłośnienie 150 tys. W na stronę
- 800 punktów świetlnych o łącznej wadze 25 ton
- 3 linie opóźniające
- 15 kamer rejestrujących koncert
- 450 kranów
- 600 toalet TOI TOI w tym toalety dla niepełnosprawnych
- 50 aparatów telefonicznych z numerami zwrotnymi
- 2 bankomaty banku PEKAO S.A.
- stanowisko Poczty Polskiej
- kawiarenka internetowa – 10 stanowisk
- kasy PKP
- biuro rzeczy znalezionych
- płatny parking
- duże zaplecze gastronomiczne
- pasaż handlowy
- pasaż organizacji pozarządowych
- 1000 osobowy Pokojowy Patrol
- 3 punkty medyczne
- skup odpadów wtórnych
|
XIII Przystanek Woodstock - Przede wszystkim byliśmy świadomi potęgi
Wszystko przegadaliśmy w drodze powrotnej. Czyli samochodowa, 8-godzinna włóczęga polskimi drogami i non stop przypominanie, obgadywanie, takie różne śmieszne historie.
Ale
więcej »
Wszystko przegadaliśmy w drodze powrotnej. Czyli samochodowa, 8-godzinna włóczęga polskimi drogami i non stop przypominanie, obgadywanie, takie różne śmieszne historie.
Ale przede wszystkim byliśmy świadomi potęgi, którą razem stworzyliśmy, przebiegu całego Przystanku i niespodzianki, która nas czeka, kiedy zaczniemy przeglądać materiały telewizyjne. Ani razu nie byłem na Scenie Folkowej, ale słyszałem super opinie. Otwierałem spotkania z gośćmi na ASP, ale już nie zdołałem dotrzeć na spotkanie z Markiem Piotrowskim czy z Dorotą Masłowską. Odwiedziłem ambulanse poboru krwi, ale tak bardzo chciałbym się powłóczyć po całym Woodstocku, zajrzeć do sklepików, poleżeć na trawie…
Niesamowite wrażenie, kiedy na krzesełku przed sceną otwierałem Przystanek. Naprawdę zaskoczyliśmy ludzi, którzy nie bardzo wiedzieli, gdzie ja jestem. I poszło! Oprócz biegania, zapowiadania, tym razem non stop wywiady z kapelami. Bywało, że super rozmowę przerywali ludzie ze sceny mówiąc – grają ostatni numer, musisz kończyć. Muzycznie dla mnie dużo niespodzianek, bardzo dobrze zrobiony dźwięk, super światła. Niespodzianką zimne noce. Naprawdę zimne. Przeciągające się koncerty to wina często dziwnych urządzeń, na które się uparły kapele i które później nie stykały, brzęczały, iskrzyły… Ale i tak publiczność wytrwała i była bardzo, bardzo woodstockowo-przyjemna. Kiedy z Amnesty International mówiliśmy o Darfurze, bałem się, czy happening wyjdzie. Wyszedł pięknie, piszą o tym w gazetach. No i ASP! Piszą o tym w gazetach bardzo dużo! No i że to ostatni taki festiwal. O tym napisali najwięcej…
Powiemy, o co chodzi, ale na razie chcemy pozbierać wszystko co woodstockowe i opracować, ponagrywać, pofilmować. Od 15 września w kanale OTV Woodstock w 100%. I będzie tego naprawdę dużo.
Dziękuję za przybycie i dziękuję wszystkim, którzy pracowali nad Przystankiem! Zdarzyło się dużo i będziemy chcieli ze wszystkimi podzielić się Woodstockiem.
Sie ma!!!
Jurek Owsiak & Przyjaciele
|
XIV Przystanek Woodstock - Wypełnione po brzegi namioty...
Ja i wszyscy w Fundacji jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu minionego Przystanku Woodstock! Podobne są także Wasze oceny, w które,
więcej »
Ja i wszyscy w Fundacji jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu minionego Przystanku Woodstock! Podobne są także Wasze oceny, w które, jak zwykle, bardzo się wczytujemy. Oczywiście, najbardziej szukamy tych, które krytycznie podchodzą do nowości Woodstockowych.
Jedyną na dzień dzisiejszy dyskusję wzbudziła obecność wojska. Ale zrobiliśmy to z pełną świadomością ludzi, którzy używają tak potężnie symbolu pacyfy na woodstockowej scenie. Wojsko to rzeczywistość, która uległa niesamowitej, dla mnie wręcz niewyobrażalnej, transformacji. Armia zaciężna, armia nie z poboru, ale zawodowa. Armia otwarta do dyskusji, do pokazywania swojej militarności, armia odbiegająca już od starych reguł trepa, fali i wojskowej wiochy. Nawet, jeżeli jest w sercach niektórych z Was totalny sprzeciw wobec tej instytucji, Przystanek Woodstock pokazał, że przy słabych reformach w systemie pracy polskiej policji, jej obecność na Przystanku Woodstock jest obecnością wypełniającą doskonale swoją powinność. Między innymi dlatego, że nawzajem się tego uczyliśmy przez lata. Militarna obecność Polski w Iraku czy w Afganistanie? Nie ma lepszej okazji, aby także na ASP za rok z kimś z żołnierzy, a nawet tych ważnych, o tym porozmawiać.
Sprawa afgańskiej masakry to także sprawa potraktowania bez zachowania należnego honoru jej potencjalnych sprawców. Dopiero wyrok sądowy będzie świadczył o ich odpowiedzialności karnej, zaś samo zatrzymanie nie powinno przebiegać w tej formie, w jakiej to wszyscy widzieliśmy. Jest to moje zdanie i miałem okazję wyrazić je podczas spotkania w Wiosce Wojskowej na Przystanku Woodstock. I w zasadzie jest to jedna, jedyna sprawa, która poruszyła Was do ocen bardzo często skrajnych, od plusów do minusów.
Zachwyciliście się Olimpiadą i o to nam chodziło! Chwyciliście w lot całą ideę, rozumiejąc w ten sposób także nasze, fundacyjne stanowisko w sprawie tegorocznej Olimpiady w Chinach, która już za nami. Autentycznie ludzie bawili się sportem, zawodami, bardzo fair-play rywalizacją.
Znieruchomiał grzybek parę razy? Ale jak nigdy trochę nim potrząsnęliście, więc musieliśmy go rozkręcać i na nowo wkręcać. Ale błotnych kąpieli, plus deszczowych, było w tym roku w bród.
Akademia Sztuk Przepięknych! Dziennikarze byli zachwyceni, a ja im spokojnie przypominałem – to już trzeci raz! W zeszłym roku też było pięknie, tylko że Was to nie interesowało! Wniosek jest jeden – na wszystko trzeba zapracować. Wy, Woodstockowicze, pomogliście nam to zrobić. Wypełnione po brzegi namioty, czy to na warsztatach muzycznych, czy na spotkaniach z naszymi gośćmi, mówiły same za siebie. Dziękujemy za podtrzymanie strefy wolnej od procentów! To, co napisał Jacek Żakowski w Polityce – hej, Pierniki! Mało znacie młodych ludzi! Poruszacie się wytartymi i wyświechtanymi, szablonowymi sformułowaniami. A przecież to był XIV Przystanek Woodstock! My sobie nic nie musimy tłumaczyć! Super jednak, że wreszcie kto inny tłumaczy innym specyfikę naszego festiwalu!
Kto w przyszłym roku? Chcemy się bardzo wsłuchać także i w Wasze propozycje. Także tych ze świata… Kilka osób w tym roku nam odmówiło, może przestraszonych… Ale teraz będzie dużo łatwiej. Powtarzam – słuchamy Waszych propozycji, a ja przypominam Wam moją, którą miałem i gdyby artystka się zgodziła, mogłoby to być bardzo ciekawe spotkanie. Myślę tu o Dodzie.
A muzyka? Pierwszy raz tak zdecydowane zmiany. Mniej koncertów, za to dłuższe. No i kapele, na których spoczęło nasze oko, które my zaprosiliśmy niekoniecznie z wielkiego wora zgłoszeń. Ale nie uciekamy od tego, jeśli tylko macie ochotę nam przysłać płytę – proszę bardzo.
Światowe granie? Pamiętajcie, nie jest to jedyną naszą metodą uatrakcyjniania festiwalowego grania. Ogromnie ważne jest realizowanie takich projektów jak „Indie – Klejnot Orientu”, jak zaproszenie projektu muzycznego „Stolik” Teatru Karbido, czy rewelacyjna Operetka Mazowiecka i Tenorzy.
No i trzy dni! Dla nas to wypełnienie całego naszego wysiłku jeszcze tym jednym, bardzo sytym w muzykę dniem. Wszyscy artyści byli bardzo zadowoleni. Myślę, że zwłaszcza ci ze świata ponieśli już opowieść o Przystanku Woodstock. Wystarczy wejść na ich strony internetowe. Clawfinger zamieścił piękny reportaż, a zespół Good Vibe Styla z Włoch do swojej nazwy dołączył przydomek „Przystanek Woodstock”.
Tradycyjnie wśród ogromnej ilości dziennikarzy zabrakło, jak zwykle, krytyków muzycznych chociażby takich gazet jak Gazeta Wyborcza czy Newsweek. Nie zabrakło, na szczęście, rzetelnej informacji w gazetach codziennych z całej Polski, które regularnie przysyłają do nas swoich korespondentów. Sukcesem dla naszej ekipy było doprowadzenie do namiotu prasowego nawet dziennikarza pisma Teraz Rock, który poświęcił przystankowi kilka ciepłych słów!
Z ogromną satysfakcją odnotowaliśmy także, że na stronach internetowych BBC ukazał się bardzo pozytywny i gorący news o Przystanku Woodstock wraz z krótkim filmem. I mimo, że podali nazwę festiwalu używając wersji niemieckiej, to jak powiedziałem wcześniej – trochę czasu i będą jeszcze cytowali, co się mówiło na ASP.
Ogromną pracę wykonał Pokojowy Patrol!!! Jak zwykle połowa spośród 1000-osobowego Patrolu to ludzie, którzy pierwszy raz dla nas pracowali. Wśród nich byli także ci, którzy w ogóle pierwszy raz byli na Woodstocku. Mieli więcej pracy, ale wykonali ją doskonale! Podobnie zresztą, jak wszystkie służby, które przy zabezpieczeniu czy organizacji Woodstocku pracowały. Nasz festiwal to bardzo potężne przedsięwzięcie, miło więc było usłyszeć z ust takich tuzów jak Clawfinger, Kreator czy The Stranglers, że nie dość, że pierwszy raz grają na tak dużym koncercie, to jest on tak profesjonalnie zorganizowany.
Przed nami długie godziny montażu materiałów filmowych, ale już wstępne ich przejrzenie pokazało, że muzycznie było to wielkie wydarzenie. Do tego przepiękny pomysł zaprojektowanej przez Yacha Paszkiewicza sceny - wszyscy byli pod wrażeniem! Zwłaszcza jej nocnej prezentacji, co jest także zasługą doskonałego oświetlenia i nagłośnienia (po raz pierwszy, po latach, Fotis).
Krótko mówiąc – wszystko stykało! Kolejna bardzo profesjonalna sytuacja – koncerty kończyły się niezwykle punktualnie.
Będziemy jeszcze nie raz wracali do ludzi, dzięki którym Przystanek Woodstock powstaje, jest i ma się dobrze. Ich nazwiska będą na prezentacji wszystkich koncertów emitowanych w OTV – inspicjenci sceny, technika, operatorzy… Pamiętajcie jednak, że nasza 17-osobowa Fundacja WOŚP przygotowuje koncert swoimi siłami, nie korzystamy z żadnych agencji. Jedynie kilka osób od marca do sierpnia oddelegowanych jest do pracy przy Przystanku, ciągle wykonując przy tym także naszą fundacyjną robotę – szkolenia pierwszej pomocy, prowadzenie serwisu internetowego, przygotowanie się do zakupów sprzętu medycznego, prowadzenie programów medycznych… Co oznacza, że „made in Poland” może mieć rozmach, potęgę i kończyć się ogromnym sukcesem.
Na koniec – dziękuję i dziękujemy Wam, uczestnikom, którzy przyjęli nasze zasady. Tym nielicznym, którzy je łamali, nieodmiennie mówimy – nie przeszkadzajcie, nie musicie przyjeżdżać. A tych kilkanaście osób zatrzymanych potwierdza, że nie ma przebacz i łamania tych zasad nie tolerujemy.
Wielkie dzięki za godzinę 17:00 1-go sierpnia!
Teraz my czekamy na Wasz udział w kolejnym, XVII Finale WOŚP!
Sie ma!!!
Jurek Owsiak & Fundacja WOŚP
|
XV Przystanek Woodstock - Powoodstockowy deszcz...
Powoodstockowy deszcz…
Deszcz przegonił publiczność spod sceny i w jego lekko monotonnych strugach żegnaliśmy się po XV Przystanku Woodstock. Deszcz ten
więcej »
Powoodstockowy deszcz…
Deszcz przegonił publiczność spod sceny i w jego lekko monotonnych strugach żegnaliśmy się po XV Przystanku Woodstock. Deszcz ten jednak był bardzo przyjemny, wręcz oczekiwany, bo tegoroczny Przystanek był nadzwyczaj gorący i fantastyczny.
Wszystko zaczęło się od lekkiego stresu pogodowego. Ciągłe deszcze, burze i ciężkie chmury nie nastrajały najlepiej, bo wiadomo – pogoda może zbudować lub pogrzebać tego rodzaju festiwalowe przedsięwzięcia.
Na woodstockowym polu ogromna scena została wybudowana rekordowo szybko, a potem już tylko oczekiwanie na kolejne, coraz bardziej szczegółowe elementy. Pojawiła się przepiękna scenografia, zupełnie inaczej skonstruowane światła, więcej linii opóźniających i po raz pierwszy camping i prysznice. I kiedy to wszystko się tak budowało, widzieliśmy zjeżdżających do Kostrzyna Woodstockowiczów. To z kolei pozwoliło nam bardzo optymistycznie myśleć o każdym następnym dniu.
W pewnym momencie optymizm zamienił się w lekkie obawy – wszystkie pociągi na maksa przepełnione, a także drogami non stop ciągną do nas tysiące ludzi. Po dosłownie chwili wszystkie tereny „przyległe” do sceny zapełniły się namiotami, po czym ogromna rzesza publiczności rozlała się po całej okolicy. Zaczynamy poszerzać camping, a wszystkie toi-toie dużo wcześniej zaczynają pracować pełną parą. I wtedy przychodzi do nas wreszcie piękna pogoda, a my widzimy, jak ludzkość zaczyna tworzyć niezwykły spektakl wspólnego bycia ze sobą, który już można nazwać festiwalem, choć ten formalnie jeszcze się nie zaczął.
Atmosfera Przystanku Woodstock polega jednak właśnie na tym byciu ze sobą. Koncerty ruszają za kilka dni, ale już wytyczone przez nas drogi są pełne ludzi, działają bankomaty, pełną parą pracują wszystkie punkty Pokojowego Patrolu, ludzie zaczynają mieć swoje sprawy, odwiedzają się nawzajem, zaczynają wybijać ten swoisty rytm wielotysięcznego miasteczka, które w ciągu kilkunastu dni powstało w szczerym polu. Potem dochodzą dźwięki radia, dźwięki ASP i Pokojowej Wioski Kriszny. Muzyka toczy się z wioski piwnej i ludzie chwalą sobie możliwość jej zmiany, bo taka istnieje. Woodstockowe miasto żyje.
Formalnie zaczynamy festiwal we czwartek o godzinie 22:00. Pokazujemy na telebimach film, który opowiada o 14 dotychczasowych edycjach festiwalu. Ogromny tłum siada na łące i na trzech wielkich ekranach ogląda nie tylko muzyczną opowieść. Treść filmu rusza od roku 1969, czyli od legendarnego amerykańskiego Woodstock i toczy się aż do dzisiejszych dni, przypominając na tle muzyki archiwalia opowiadające w największym skrócie historię świata – wojny, konflikty, zamachy, ale także założenie Microsoftu, powstanie Unii Europejskiej, wprowadzenie wspólnej waluty… Przed naszymi oczami przebiegają zdarzenia ze świata i nasze historyczne gonitwy z roku 1980, czy zimowe klimaty Stanu Wojennego. Na tym tle jest także 17 finałów Orkiestry, konsekwentnych i przynoszących bardzo realne korzyści, oraz oczywiście 15 edycji Przystanku Woodstock.
Bardzo różna muzyka, zmieniające się miejsca, ciężkie początki budowlanych konstrukcji udających scenę i festiwal, który od kilku lat jest „szyty na miarę”. Pojawia się kultowy Garbus, wspinający sie po polu w Czymanowie nad Jeziorem Żarnowieckim w poszukiwaniu miejsca na namiot, a potem setki czy tysiące samochodów, którymi młodzi ludzie przyjeżdżają na ostatnie Przystanku.
To już wielkie, profesjonalne, światowej miary przedsięwzięcie. Jest jednak coś, co w ciągu tych 15 lat się nie zmienia – ludzie! Od samego początku kolorowi, uśmiechnięci, przyjmujący naszą ideę bez zmian, podchodzący do nas w ten sam optymistyczny i pozytywny sposób. Nie są to ci sami ludzie, część z Woodstockowiczów z Czymanowa pewnie przyjeżdża do nas ze swoimi dzieciakami, jednak cały czas wszyscy czują się z nami dobrze, swoim byciem fantastycznie współtworzą pomysł Przystanku Woodstock. Cały czas, przez te 15 lat, słyszymy jedno stwierdzenie – nie do końca wiem, kto zagra. Przyjeżdżam dla atmosfery.
Mieliśmy w tym roku bardzo ważnych gości – Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Tym, Janusz Kochanowski, Michael Lang – którzy na własne oczy mogli zobaczyć, jak wygląda 15 Przystanek Woodstock i mogli mieć swoje na ten temat zdanie. Bez wyjątku wszyscy byli oczarowani, wstrząśnięci, zadziwieni, ale także podbudowani emocjami, przyjęciem, brawami i panującym na Przystanku porządkiem. Minione 3 dni festiwalu były dla mnie niezwykle intensywne – rano gość ASP, a potem prowadzenie koncertu, który kończył się nad ranem.
Na szczęście, było mało, czy wręcz w ogóle nie było trudnych epizodów. A nieliczne standardowe przypadki łamania woodstockowych zasad (dilerzy czy złodzieje) potwierdzają skuteczność wszystkich festiwalowych służb. Był więc czas na wsłuchanie się w muzykę, która niejednokrotnie wzruszała i bardzo ponosiła emocjami. O tym jeszcze będę pisał, bo wg mnie po raz pierwszy wszyscy wykonawcy zaprezentowali absolutnie najwyższy poziom. Ich różnorodność, czyli przechodzenie z muzyki hardcore’owej do jazzowej, pokazuje, jak Przystanek Woodstock nauczył ludzi odbierania muzyki.
I zdarzyła się rzecz niezwykła, kiedy na koncercie Dżemu ktoś zasłabł, a ludzie sami z siebie rozeszli się i stworzyli najbardziej na świecie bezpieczną sytuację do przyjścia z natychmiastową pomocą. Już nie wjazdy wielkich ciężarówek Straży Pożarnej w tłum są wyznacznikiem inności, a także bezpieczeństwa na Przystanku, ale ta fantastyczna reakcja pokazująca, jak Woodstockowicze nauczyli się dbać o siebie. A ogromna ilość uczestników festiwalu przyniosła też pewne utrudnienia - spadało ciśnienie wody, momentami kolejki po jedzenie wyciągały się do kilkudziesięciu minut, ludzkość cierpliwie 2h stała w kolejce po prysznic i cierpliwie wszyscy odczekiwali swoje w kolejce po piwo.
Cały czas jednak Woodstockowicze byli tradycyjnie życzliwi wobec siebie, a także dla ponad stu tysięcy cudzoziemców, którzy do nas przybyli z całej Europy. Odnoszono do biura rzeczy znalezionych portfele, dokumenty, ktoś nawet soniaka, a ktoś inny teleobiektyw. Dzieci trafiają do mam, a któryś z rodziców nawet próbuje przez telefon namierzyć swojego syna w niebieskim namiocie.
Internet szaleje, a ja co i raz ze sceny czytam przepiękne maile o totalnej zazdrości, bo piszący albo w Kanadzie, albo w Anglii, albo za miedzą i smakuje Przystanek jedynie z komputera. Po jednym dniu lekkiej medialnej czkawki do wydawców i centralnych redakcji dotarła praca tych dziennikarzy, którzy przyjechali na Przystanek i bardzo rzetelnie i barwnie przekazywali prawdziwą atmosferę tych dni i ważne wiadomości. Dziś wiemy, że ten przeogromny, niespotykany tłum stworzył coś bardzo historycznego, co nie wystrzeliło jak kula z armaty, tylko po raz kolejny w efekcie determinacji, konsekwencji i nie odchodzenia na żadne boki, XV Przystanek Woodstock przebiegł tak, jak go sobie zaplanowaliśmy - z fantastycznymi gośćmi, z fantastycznymi artystami, z cudownym koncertem na 40 lat amerykańskiego Woodstock, z przepiękną scenografią i całą festiwalową oprawą. Taki obrazek poszedł w świat.
Co nie zmienia faktu, że po raz kolejny nie akredytował się żaden dziennikarz z ogólnopolskiego pisma muzycznego, ani żaden dziennikarz muzyczny z dużych codziennych gazet – oprócz kilku można powiedzieć przyjaciół, którzy stale od lat obserwują Przystanek Woodstock. Nie było redaktorów naczelnych dzienników, tygodników czy miesięczników, którzy słusznie podejmują na łamach swoich pism tematy przyszłości młodych Polaków, tolerancji pokoleniowej, relacji między nami a młodymi z innych krajów, społeczeństwa, polityki, tworzących się autorytetów, czy historii. Te problemy właśnie na Przystanku Woodstock są nieprawdopodobnie dotykalne i nawet ja boję się je tak jednoznacznie relacjonować i nazywać. Ale zapewniam, że jest się nad czym pokłonić.
Jak zwykle zabrakło tych, którzy mówią o nas, że jesteśmy festiwalem siermiężnym i mało ważnym artystycznie. Jak zwykle nie było nikogo, kto by spróbował z racji wykonywanej pracy zrelacjonować to kulturalnie czy obyczajowo. Ale to takie moje przemyślenia, które w końcu tegoroczny Przystanek Woodstock uspokoił i zamknął, bo pokazał, że prochu z nimi nie wymyślimy. Więc z całą siłą i kolejną toną determinacji będziemy nadal całemu światu mówili, że jest takie miejsce w Polsce, w którym odbywa się najpiękniejszy festiwal. Dla mnie istotnie ten był najpiękniejszy z dotychczasowych i już siadamy do konstruowania przyszłorocznego.
Dzięki wszystkim którzy go tworzyli, współtworzyli i pomagali. Dzięki dla całej ekipy Fundacji, dla Pokojowego Patrolu, dzięki dla miasta Kostrzyn nad Odrą i jego najważniejszych przedstawicieli – Burmistrz Andrzej Kunt i Zdzichu Garczarek, szef Kostrzyńskiego Centrum Kultury. Dzięki dla sponsorów. Dzięki dla wszystkich służb profesjonalnych. Super nam się pracowało z lekarzami, pozostałym personelem medycznym, policją, strażą pożarną i graniczną. Bez żadnego bólu z SANEPID-em, wodociągami, elektrykami itd. Wiadomo, że takie przedsięwzięcie wiąże się z wynajmowaniem różnych firm, ale oprócz tego muszą jeszcze panować wśród ludzi pracujących tu super relacje, żeby świetnie funkcjonowała scena, nagłośnienie, oświetlenie. Powiem więcej - musimy się naprawdę lubić, żeby zmęczona ekipa techniczna, obsługująca przez trzy dni wszystkie kapele, miała jeszcze chęć i zagrała na scenie happeningowo jako BAND STAFF. Dziękuję caaałej ekipie OTV, która w sposób niepoliczalny spędzała czas na polu i pośród Was. Dziękuję wszystkim organizacjom pozarządowym, które były u nas. Dzięki za zonę wojskową, wioskę policyjną, za to, że toi-toie zaryzykowały i zdołały zaproponować coś nowego. A przede wszystkim dziękuję tym wszystkim dziennikarzom, którzy przyjechali do nas, aby relacjonować ten absolutnie historyczny Przystanek Woodstock. Dziękujemy za dodatkowe pociągi – nauczyliśmy się nawzajem z nich jak najlepiej korzystać, co przy przewozie grubo ponad 100 tysięcy pasażerów jest rzeczą godna uwagi. Dzięki za happeningi, spotkania, dzięki za pogodę. Po prostu dzięki!!!
Jurek Owsiak
|
|